Statystyka

Użytkowników : 378
Artykułów : 14
Zakładki : 27
Odsłon : 87454

Sondy

Ile razy brałaś/eś udział w Nocnej Pielgrzymce do Legnickiego Pola
 


Dzień wspólnoty  Email

23 październik 2010r.

Foto <<<kliknij
Konferencja o. Jana Janusa

 

Świadectwo

Szczęść Boże!
Na dzień 23 października zaplanowany został Dzień Skupienia Maryjnej Wspólnoty Modlitewnej. Nie wiedząc o tym od ok. 3 tygodni wcześniej miałam zaplanowane jak spędzę tę właśnie sobotę. Miał to być czas wypełniony przyjemnościami i niespodziankami. Gdy zostałam poinformowana dzień przed Dniem Skupienia, to mimo ogromnych chęci, miałam przed sobą decyzję wbrew może pozorom, ale dla mnie niełatwą. Szukać po raz kolejny wymówki dla osób, z którymi miałam się spotkać, czy w końcu stanąć w prawdzie i powiedzieć na czym, a przede wszystkim na Kim mi szczególnie zależy. Tą decyzją podjętą i szczerze wypowiedzianą wierzę, że dałam większy dostęp Panu do mnie. Zaowocowało to również akceptacją pełną pokoju w sercu tych osób, z którymi w wyniku tego się nie spotkałam.
Tak przerwałam czas miesięcznego wycofania się z działalności Kościoła. Odbieram to jako mini powrót, ufając, że Bóg zasiał we mnie na nowo ziarno Swej miłości i dał doświadczyć troskę o Swe ukochane dziecko.
Za główne wydarzenia tego Dnia uważam medytację przed Najświętszym Sakramentem, Eucharystię, która jest samym centrum Miłości Boga do każdego człowieka, a także konferencję wygłoszoną przez o.Jana.
We wprowadzeniu do medytacji o.Paweł – opiekun wspólnoty poruszył główny temat skupienia - „Miłość nieprzyjaciół”. Słowa, które wypowiedział, że sami dla siebie często jesteśmy największymi wrogami, poruszyły mnie dogłębnie. Tę wrogość do siebie odczuwam szczególnie mocno od kilku lat. Często zapominam, że Jezus już umarł za mnie, właśnie za te moje słabości, grzechy, które czynią mnie największym nieprzyjacielem samej siebie.
W tej relacji do własnej osoby największe spustoszenie powoduje nieprzebaczenie sobie. Nieprzebaczenie za to, że czujemy się „bezpłodnym drzewem”. Drzewem, które ma rodzić owoce, a nie rodzi. Doszukuję się tych owoców w swoim wnętrzu, zachowaniu, relacjach z Bogiem i ludźmi, ale często ich nie dostrzegam, co potęguje nieprzebaczenie sobie, a co a tym idzie wrogość i brak miłości do siebie.
Wyrazem miłości jest modlitwa. Skoro Bóg mówi, abyśmy miłowali nieprzyjaciół, którymi jesteśmy również my sami, to także ważne jest abym modliła się również za siebie i mocą przebaczenia Jezusa przebaczała sobie i innym.
W programie dnia była również konferencja o.Jana, który opiekował się wspólnotą w latach 2000-2005. Dotyczyła ona Maryjnej Wspólnoty Modlitewnej, jej charyzmatu jakim jest modlitwa wstawiennicza, a także dotyczyła naszej tożsamości w grupie, tego kim jesteś, jakie jest twoje imię i do czego zmierzasz?
Pytanie „ kim jesteś? ” szczególnie mnie dotknęło. Sama w sercu nie wiedziałam co odpowiedzieć. Napływało mi do głowy liczne słowa z Pisma Św., ale z żadnym nie potrafię się w pełni utożsamić, widziałam to oczami wyobraźni i rozumu, ale ani trochę nie czułam tego sercem. Pragnę doświadczyć, poczuć kiedyś choć chwilę, że jestem umiłowaną córką Boga, Jego perłą. A teraz jeszcze nie potrafię tego przyjąć, ogarnąć.
Kolejne pytanie „jakie jest twoje imię?” przyniosło podobne spostrzeżenia i odczucia. Nadane imię za dawnych czasów wyznaczało jakąś misję. Boga imię JA JESTEM oznacza najwyższą misję Miłości.
Ostatnie pytanie „do czego zmierzasz?” było takim jakby uspokojeniem i zespoleniem, gdyż wiele jest dróg, lecz jeden cel, którym jest Jezus Chrystus. „Dążmy ku Chrystusowi”.
Warto przy charakterze Maryjnej Wspólnoty Modlitewnej zastanowić się również po co idziemy w nocnej pielgrzymce? Czy to ma prawdziwie sens? Po co ja idę? Czy nie dla przyjemności, ludzi, rozmów? Pragnę, abym zawsze za główny cel pielgrzymowania stawiała sobie złożenie do stóp Maryi ludzi – paralityków i osobiste spotkanie z Jezusem.
Nasza Wspólnota ma charakter charyzmatyczny,  naszym zadaniem jest modlitwa za ludzi, często chorych na duszy i ciele, zagubionych, zniewolonych nałogami, zranionych, a szczególnie tych, z którymi jest nam najciężej przebywać, a nierzadko i wybaczyć wyrządzone nam krzywdy. Bardzo istotna jest modlitwa także za osoby, które nie wiedzą, a nawet i NIE CHCĄ tej modlitwy.
Modlitwa za kogoś jest modlitwą tzw. wstawienniczą, gdyż stawiamy się do Boga za tę osobę. Powierzamy ją, jej choroby i problemy. Jesteśmy  łącznikiem, narzędziem, przez którego działa Duch Św. Nie my uzdrawiamy – to Bóg uzdrawia!
Modląc się, również w formie wyrzeczeń pielgrzymowania, jesteśmy takimi rycerzami, komandosami osłaniającymi modlitwą wszystkich powierzanych Jezusowi i Sercu Maryi.
Modlitwa wstawiennicza, to tak jak przedstawia Ewangelista, jest to spuszczenie paralityka na łożu pomimo tłumu ludzi, przed stopy Jezusa. Jakże istotna była tutaj wiara tych ludzi, którzy przynieśli chorego, a nie koniecznie wiara samego paralityka. Czy on sam chciał zostać uzdrowiony? Czy był na to gotowy? Czy nie było to może wbrew pozorom łatwiejsze pozostać w tym zniewoleniu?
Po wysłuchaniu tej konferencji zaczęłam sama zastanawiać się na ile ja chcę być PRAWDZIWIE WOLNA? Czy potrafię tak zawierzyć Bogu? Czy te wszystkie chwilowe próby wyjścia z ciemności nie były i nie są w dalszym ciągu tylko zamieszaniem i okłamywaniem siebie i innych, że coś robię, aby być wolna. Czy trwanie w zniewoleniu nie wymaga ode mnie o wiele mniej wysiłku, wyrzeczeń, samozaparcia? Panie Jezu, chcę całym sercem być PRAWDZIWIE  UWOLNIONA MOCĄ TWOJEJ MIŁOŚCI. DODAJ MI ODWAGI I WIARY. NAPEŁNIJ MNIE SWOIM DUCHEM, SWOJĄ MIŁOŚCIĄ.
CHWAŁA PANU!
Asia
 

Zapraszamy

Bądź z nami

W pierwszą sobotę miesiąca
2 listopada 2019r.

Kanał informacyjny

eKAI
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej